Co nas różni od innych przedszkoli?  

  

 

       Nasze przedszkolaki nie przeżywały dodatkowego stresu powodowanego trudnościami w komunikacji. Kadra w naszym przedszkolu jest polsko-irlandzka, był zatem ktoś, kto je rozumiał i mógł natychmiast reagować na ich potrzeby, co zapobiegało dodatkowej frustracji. Nie oznacza to oczywiście, że mówiłam do dzieci po polsku. Wystarczało w zupełności, kiedy czuły, że są rozumiane, że podaję im zabawkę, o którą proszą, czy sok kiedy są spragnione, ale również rozumiem je, kiedy opowiadają o rzeczach dla siebie ważnych, że np.: dostały pieska albo były w oceanarium. Dzieci chcą się dzielić swoimi wrażeniami i początkowo to jest trudne, kiedy nikt dookoła ich nie rozumie. U nas miały ten komfort i zupełnie im nie przeszkadzało, że ja odpowiadam im po angielsku. Jeżeli zadawały jakieś pytania, powtarzałam to dziecięce pytanie po angielsku i sama potem na nie odpowiadałam. Ponadto miały stały kontakt z irlandzką nauczycielką oraz dziećmi. Zapewniliśmy dzieciom bezstresowy start w nowy dwujęzyczny świat zabawy i nauki. To był klucz do naszego sukcesu...